Projekt „Publikacje poświęcone Matce Róży Czackiej dostępne dla niewidomych” – premiera adaptacji brajlowskiej „O Niewidomej Matce Niewidomych”

Wydawnictwo Trzecie Oko

Projekt „Publikacje poświęcone Matce Róży Czackiej dostępne dla niewidomych” – premiera adaptacji brajlowskiej „O Niewidomej Matce Niewidomych”

Dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Fundacja Szansa – Jesteśmy Razem opracowała adaptację brajlowską książki „Torowała nowe drogi niewidomym. Róża Czacka – Matka Elżbieta jako tyflolog i wychowawca” Alicji Gościmskiej wraz z dodatkiem „Listów” Matki Róży Czackiej i Księdza Stefana Wyszyńskiego. Publikacja ukazała się pod zbiorczym tytułem „O Niewidomej Matce Niewidomych”. Serdecznie zapraszamy do lektury.

Fragment książki Alicji Gościmskiej „Torowała nowe drogi niewidomym. Róża Czacka – Matka Elżbieta jako tyflolog i wychowawca”

„Decyzje Róży Czackiej są odbiciem postępowania jej sławnego pradziada. Kilka miesięcy po śmierci ojca Róży, w roku 1909, ciotka jej, Anna Branicka, odwiedza dom Czackich przy Zielnej. Oto obserwacje przez nią poczynione: „Jak wróciłam ku jesieni do Warszawy, na Zielnej już się życie unormowało. Róża łagodnie, bez słów, ale od razu swój tryb życia zmieniła, łączyła się z całą rodziną, witała się z odwiedzającymi, dając do zrozumienia, że nie widzi, nie rozpoznaje, więc prosi o pomoc, w podaniu krzesła, w usadzaniu gości (…) na słowa współczucia [po śmierci ojca – dop. autora] odpowiada: «tak, trzeba się za mnie modlić, abym ten nowy okres życia należycie zrozumiała i wypełniła». Róża była duszą domu (…) ale w tym, co jej dotyczyło, spokojnie swoje przeprowadzała. Pierwszym jej postanowieniem było nauczyć się czytać systemem brajla (…) pamiętam, z jakim wzruszeniem powiedziała mi raz tej zimy: «ciocia nie wie, jaką mam teraz pomoc i pociechę, np. tej nocy spać nie mogłam i nie potrzebując budzić lub niepokoić kogokolwiek wyciągnęłam tylko rękę i ze stoliczka stojącego obok ściągnęłam swoją książkę i tak cichutko, nie paląc żadnego światła, czytałam sobie Naśladowanie; mało tego – przewracałam kartki, wyszukując ukochane teksty i zdania! Co za uczucie wolności, niepodległości!»”.
Mając od początku właściwy zdrowy stosunek do własnego kalectwa, Róża ustawia teraz swoje kontakty z bliższym i dalszym otoczeniem, włącza się w normalne życie swego środowiska.
W ciągu dziesięcioletniego okresu po wypadku Róża przemyślała gruntownie konieczność kolejnych etapów tyflologicznego przygotowania się, zanim będzie mogła być użyteczna niewidomym. Jest człowiekiem czynu, a jednocześnie człowiekiem idei. Nie ucieka od życia i jego trudów. Bardzo realnie rozumie swoją przyszłą pracę jako służbę niewidomym. I bardzo realnie do niej się sposobi.

„Z chwilą, gdy w r. 1898, mając 22 lata, straciłam ostatecznie wzrok, idąc za radą rozumnego okulisty postanowiłam zająć się niewidomymi, których położenie w Polsce było opłakane.
(…) W ciągu 10 lat okresu przygotowawczego, czekałam chwili odpowiedniej do realizacji projektu, który powoli dojrzewał i w tej myśli nie dawałam się pociągać do innych prac charytatywnych” – napisze o sobie Matka Elżbieta”.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *